K-03 na 2026 - czy nie wylewamy dziecka z kąpielą?

zmiany, zmiany, zmiany...
każdy kij ma dwa końce,
przedstawiam parę słów refleksji nad nowym K-03 na 2026 rok.
od stycznia prowadząc Dziennik Biblioteki Publicznej
i zbierając dane do rocznego sprawozdania K-03,
nie pytamy już czytelników o to, czy dana osoba pracuje, uczy się, czy...
no i dobrze, no i na zdrowie,
od dawna zebrane dane prawnicy określali jako nadmiarowe,
bo nie są to dane niezbędne do świadczenia usług bibliotecznych
i nie do końca zgodne z RODO.
rozmawiając z pracownikami metodologicznymi bibliotek wojewódzkich,
wielokrotnie słyszeliśmy narzekania na to, że z jednej strony GUS ma swoje wymagania,
a z drugiej - działy prawne swoje zalecenia,
wielu czytelników podnosiło również kwestię, że takie pytania są dość represyjne,
na przykład: ktoś przed chwilą stracił pracę albo prowadzi gospodarstwo domowe
- to czy pracuje?
według dotychczasowych statystyk raczej nie...
jedynym rozszerzeniem w tym roku jest pytanie o płeć,
ale i ono zapewne kiedyś ulegnie zmianie
- w czasach, gdy coraz więcej mówimy o osobach czytelniczych,
mamy świadomość złożoności płci oraz istnienia osób niebinarnych,
odcięcie bibliotek od niektórych danych,
niestety, utrudni prowadzenie bardziej szczegółowych statystyk,
a co za tym idzie pogłębionych analiz, na przykład takich, które pokazują,
jakie grupy czytelników zwiększają swoją obecność w bibliotece,
a które może niekoniecznie…
brak takich informacji automatycznie blokuje podejmowanie działań
skierowanych do konkretnych grup,
wszelkie akcje wspierające czytelnictwo,
będą teraz mniej celowane, a więc mniej skuteczne.
to są minusy sytuacji, w której powstrzymujemy się
od zbierania szczegółowych "nadmiarowych" danych...
z jednej strony mamy we współczesnym świecie działania bibliotek,
które dbają o czytelników, nie zadając im zbyt szczegółowych pytań,
które dbają o prawo, chcą działać zgodne z RODO
a z drugiej strony mamy takie firmy międzynarodowe, jak wszelkie bigtechy,
monopolistyczne wyszukiwarki internetowe czy wszystkie portale społecznościowe,
które zbierają o nas wszelkie dane bez żadnych ograniczeń i skrupułów...
dokładnie wiedzą, czy pracujemy, czy nie, ile zarabiamy, ile wydajemy,
co kupujemy, czym się interesujemy,
gdzie jeździmy na wakacje, na co nas stać...
i te zebrane dane są bez litości wykorzystywane do profilowania reklam i treści "pod nas",
a nawet, jak pokazała to historia wyborów w USA,
do profilowania naszych przekonań społecznych i politycznych,
to trochę tak, jakbyśmy dbali o trawnik i sprzątali po naszym piesku, bo uważamy,
że tak się powinno robić, że tak wypada, że tak należy,
a obok ktoś parkował na tym trawniku samochód, bo jemu tak wygodniej...
no ale cóż, takie mamy wymagania w K-03 na 2026,
taki mamy gropiusowy Dziennik Biblioteki Publicznej,
który pozwala te dane zbierać,
bo taki mamy obowiązek...
ale mamy też takie wątpliwości...
oczywiście Dziennik Biblioteki Publicznej został przygotowany
przez nasz zespół zgodnie z najnowszymi wymogami GUS...
a kupić go można tutaj.
marcin tulczyński
p.s. powyższy tekst w swej formie to licentia poetica autora, a nawiązanie do języka mówionego jest zamierzone ;-)
Jeżeli spodobał Ci się post, zaobserwuj nas: